Jak minął Wam listopad? U mnie był to całkiem fajny miesiąc, względnie spokojny, pełen jesiennych spacerów, ciepłego kakao, Netfliksa i pasjonujących lektur. W pracy było względnie spokojnie, chociaż zdarzały mi się też dni, kiedy z tłumaczeniami naprawdę musiałam przyśpieszyć i solidnie przysiąść nad projektami. Poza tym powoli zaczęła mi się już udzielać świąteczna atmosfera, gdzieniegdzie zaczęły pojawiać się ozdoby, czasem włączałam już sobie świąteczną muzyczkę, więc muszę przyznać, że listopadowe warunki do pracy oceniam na plus. Ale dzisiaj nie o pracy – dzisiaj skupiamy się na przyjemnościach! Gotowi na najnowsze inspiracje?

No to zaczynamy!

  1. Cenne lekcje od poetów i tłumaczy

O tym, że od tłumaczy można się wiele nauczyć, już wiemy, ale czy uczyliście się od nich kiedyś storytellingu? Paweł Tkaczyk przekonuje, że można, a przykłady, które podaje, są naprawdę zadziwiające i zdecydowanie dają do myślenia, pojawia się w nich np. Stanisław Barańczak. Po kolei tłumaczy, jak opowiadać historię, jak obudowywać poszczególne wydarzenia i co tak naprawdę ludzie zapamiętują z wydarzeń czy filmów. Na koniec macie też przykłady reklam firmy, która tę lekcję opanowała po mistrzowsku. Gorąco polecam Wam całość! A potem oczywiście wdrożenie tych zasad w swoim biznesie 😉

Na początek mam dla Was wywiad z Jiwone Lee, która tłumaczy polską literaturę na język koreański, a ponadto jest entuzjastką polskiej kultury i znawczynią książki dziecięcej. Jak to się stało, że zainteresowała się Polską, językiem polskim i kulturą naszego kraju? Jiwone ukończyła studia polonistyczne w Seulu, a w Polsce ukończyła historię sztuki i obroniła doktorat. Specjalizuje się w ilustracji, m.in. w polskiej szkole ilustracji, i o tym też opowiada w wywiadzie. Mówi m.in. o fenomenie książek obrazkowych w Korei, o nagrodach, jakie polscy twórcy zdobyli za granicą i o ich ogromnej popularności wśród koreańskich wydawców i czytelników. Jeśli interesuje Was rynek koreański, ilustracje oraz trochę inne spojrzenie na tłumaczenia, to koniecznie przeczytajcie całość!

  • The Crown

W listopadzie premierę miał czwarty sezon serialu The Crown – zdecydowanie jednego z moich ulubionych seriali Netfliksa. I w ogóle mnie nie rozczarował! 10 odcinków obejrzałam jakoś na 2 czy 3 razy, bo po prostu nie sposób było oderwać się od tej historii. Mimo że historia znana. W czwartym sezonie pojawia się Margaret Thatcher i księżna Diana, więc jak się pewnie domyślacie, dużo się dzieje i moim zdaniem twórcy serialu naprawdę dobrze przedstawili wiele niuansów związanych z tymi postaciami. Jeśli jeszcze nie oglądaliście, bardzo Wam ten serial polecam!

Serial dostępny na Netfliksie 😉

A tutaj mam dla Was małe podsumowanie tego sezonu – jeśli jeszcze się zastanawiacie, czy warto obejrzeć, polecam lekturę całego artykułu, w którym autor trochę streszcza ten sezon, a trochę się zastanawia, co dalej.

  • Projekt Nordyckie Święta!

Ten projekt to mój listopadowy hit, w którym totalnie się zakochałam i przepadłam. Całość odbywa się na Instagramie, zaangażowanych jest 6 kont z różnych nordyckich krajów, a o czym mówią? Oczywiście o Świętach – o tradycjach, zwyczajach, świątecznych dekoracjach. Podają też fajne przepisy, pokazują, gdzie urzęduje św. Mikołaj etc. Na ich stories zobaczycie przepiękne widoczki, masę świątecznych inspiracji i jeszcze więcej ciekawostek, które są czasami naprawdę zaskakujące i oryginalne. Może opowiecie jakieś przy świątecznym stole?

To teraz czas na konkrety. Jakie profile zaobserwować? Już mówię: najpierw pomysłodawczynie, czyli Iga i Ania z @via_skandynawia, które pokażą Wam Danię, potem Asia, czyli @ostrafinka, która zaprasza do Finlandii (mieszka blisko św. Mikołaja i nawet wysyła od niego listy), dalej Zosia z @my_life_made_in_sweden (wydała ostatnio cudowną książkę ze szwedzkimi przepisami), Magda z @magdyland prosto z Norwegii, Sabina z @faroeislandsfo, która pokaże Wam Wyspy Owcze, no i jeszcze profil @naszmalyswiat.pl, dzięki któremu przeniesiecie się na Islandię. Czy można lepiej spędzać przedświąteczny czas? Chyba nie. Jako ogromna fanka Norwegii i nordyckich klimatów zdecydowanie polecam! Na wszystkich profilach pojawiają się naprawdę dopracowane materiały, więc nie pożałujcie i coś czuję, że przepadniecie tak jak ja 😉

PS Zapraszam też na mój ig @przekladnamiare – wtedy o takich poleceniach będziecie wiedzieć prędzej! Bo ja już o tym mówiłam u siebie na stories 😉

A to jeszcze nie koniec niespodzianek i nordyckich klimatów! Bo wszystkie wymienione wcześniej profile stworzyły wspólnie playlistę na Spotify – nazywa się Nordyckie Święta 2020 i jest przecudowna! Towarzyszy mi ostatnio przy pracy i nawet włączyłyśmy ją z dziewczynami w biurze, żeby posłuchać jakichś nowości, a nie tylko Let it Snow itd. I wszyscy byli zachwyceni, chociaż wcale nie uczą się języków skandynawskich. Sprawdźcie sobie koniecznie! A jak będziecie słuchać, to mnie oznaczcie, żebym mogła sprawdzić, jakie utwory spodobały się Wam najbardziej!

PS Przygotowując ten wpis, również leci sobie w tle!

Wczesną jesienią oglądałam serial Emily in Paris (dostępny na Netflix.com), o którym mówiłam Wam na stories, chociaż jakoś nie pojawił się on ostatecznie w inspiracjach – zupełnie nie wiem dlaczego, bo to serial z gatunku tych lekkich, łatwych, przyjemnych do oglądania i idealnych na chwilę relaksu, czyli np. po całym dniu pracy. Fabuła serialu jest bardzo prosta. Amerykanka przyjeżdża do Paryża i przeżywa zderzenie z inną kulturą, językiem itd. Ogólnie całość jest dosyć zabawna, przyjemna dla oka, w serialu jest też cała masa fantastycznych stylizacji, których śledzenie było dla mnie chyba najciekawsze.

Nieprzypadkowo wróciłam na chwilę do tego właśnie serialu (który mimo wszystko Wam polecam). Otóż trafiłam niedawno na przeciekawy wpis Kasi z bloga Zwierz Popkulturalny, o Paryżu oczami Amerykanów, napisany właśnie po obejrzeniu tego serialu. I ten wpis skłonił mnie do refleksji, jak ten Paryż rzeczywiście jest w serialu pokazany, i nie tylko w tym serialu, ale też w innych amerykańskich filmach i serialach. Trzeba przyznać, że widzą oni Paryż jako miejsce wyidealizowane, pokazują wyłącznie jego piękne elementy, a sam Paryż pojawia się w tych produkcjach w kilku utartych schematach (Kasia wszystkie dokładnie opisuje). Autorka zastanawia się, gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, Europejczycy, wychowani na amerykańskich produkcjach? Koniecznie przeczytajcie całość i dajcie znać, co myślicie! Na koniec mam dla Was mój ulubiony cytat z tego artykułu:

Jeśli chcesz zasygnalizować, że gdzieś w Europie spadała bomba zrzucasz ją na Paryż a nie na Berlin. Berlina nikt ci tak szybko nie rozpozna za oceanem.

Naprawdę zachęcam do przeczytania całości!

Na koniec jeszcze mała przypominajka dla osób, które ostatnio tutaj nie zaglądały – w listopadzie na blogu pojawił się wpis o feedbacku (w pracy tłumacza i nie tylko), więc jeśli chcielibyście dowiedzieć się, kiedy, kogo i jak o niego poprosić oraz do czego to właściwie jest potrzebne, albo interesuje Was, jak powinien taki feedback wyglądać, jak na niego reagować i co zrobić, gdy jest negatywny, to to jest wpis dla Was – zapraszam do lektury!

To już wszystko, co dzisiaj dla Was przygotowałam. Mam nadzieję, że znaleźliście coś dla siebie, coś, co umiliło Wam zimowy wieczór, zaciekawiło, a może ułatwiło pracę? Dajcie znać! Jak zawsze czekam też na Wasze polecajki – jeśli oglądaliście ostatnio albo czytaliście coś fajnego to koniecznie mi o tym napiszcie. Chętnie sprawdzę Wasze propozycje, a najciekawsze z nich na pewno pojawią się w następnych inspiracjach!

A jeśli chcecie być zawsze na bieżąco z tłumaczeniowymi treściami, to zapraszam Wam na instagram @przekladnamiare, na facebookowy fanpage oraz do grupy dzielnych Ninja! I pamiętajcie, że zawsze możecie też pisać na tych właśnie portalach albo bezpośrednio na maila 😉

Do  zobaczenia w następnym wpisie!

Photo by Carolyn V on Unsplash