Jak rozpoczęliście 2018 rok? Mam nadzieję, że przynajmniej u Was było pozytywnie, bo dla mnie niestety nie był to zbyt łatwy czas. Chociaż zazwyczaj nowy rok kojarzy się z nowymi możliwościami i motywacją do działania, ja zaliczyłam kompletny spadek energii i nie bardzo mogłam zabrać się do działania. Myślami zostałam gdzieś na Mazurach (stąd jeszcze zdjęcie z ostatniego wyjazdu) i naprawdę ciężko było mi skupić się na nauce, nie mówiąc już o jakichś dodatkowych rzeczach, na które nie bardzo miałam siły i ochotę. Na szczęście sesja już za mną, wyniki pozytywne, a przede mną upragnione wolne tygodnie! Teraz zamierzam ponadrabiać zaległości i skupić się na swoich celach na 2018 (chociaż właściwie część z nich już z powodzeniem zrealizowałam, co jest takim małym paradoksem, biorąc pod uwagę jak funkcjonowałam w styczniu). Po głowie chodzi mi też kilka zupełnie nowych projektów. Na razie to tylko plany, ale mam nadzieję, że wyjdzie z nich coś naprawdę fajnego!

Dzisiejsze inspiracje wyszły bardzo różnorodne. Jest bardziej tłumaczeniowo i językowo niż zazwyczaj, więc jeśli macie ochotę na potężną dawkę wiedzy, motywacji i humoru, to zapraszam do lektury! Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba i  co Wy odkryliście ciekawego w minionym miesiącu!

  1. O tłumaczeniu… w naprawdę niezwykły sposób

Na początek mam dla Was świetny artykuł z LA Review of Books, oczywiście o tłumaczeniach. A jest naprawdę godny uwagi bo napisała go tłumaczka, Deborah Smith, która przetłumaczyła z koreańskigo książkę The Vegeterian. I w sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po ukazaniu się tego tłumaczenia o książce zrobiło się naprawdę głośno (a od premiery minęło już dobrych parę lat), w rozmowach zaś tyle samo uwagi poświęcano treści i autorce, co tłumaczeniu książki (to już za sprawą Man Booker International Prize). Przyznacie, że robi się coraz ciekawiej!

W artykule przeczytacie więcej o tłumaczeniu tej książki i o tym dlaczego to właśnie angielskie tłumaczenie narobiło takiego zamieszania, skoro wcześniej książka ukazała się już w innych językach (nawet po polsku!). Autorka ciekawie pisze też o samym procesie tłumaczenia, o zadaniach tłumacza oraz o tym jak tłumaczenia funkcjonują w różnych społeczeństwach. Dowiecie się także na jakiej zasadzie przyznaje się nagrody za tłumaczenie.

Daniel Hahn, shortlisted for the 2016 MBI and a judge in 2017, explains, judges “aren’t comparing the original and the translation and evaluating the process (the decisions, the ingenuities, the slips…) of going from the one to the other,” but are attempting “to evaluate the finished English-language work on their own terms.”

Ale oprócz tych wielu ciekawych wątków, artykuł zachwycił mnie jeszcze z innego powodu. Chodzi o poziom dyskusji o tłumaczeniu i o to, że w ogóle się o nim rozprawia. W polskiej kulturze to wciąż nie jest popularny temat, a szkoda, bo jak widać na przykładzie tego tekstu, rozmowy o tłumaczeniach mogą być naprawdę ciekawe.

Poniżej kilka fajnych cytatów z artykułu:

But again, cultural imperialism means that none of those non-English translations, however well received, could catapult the book to international success. 

Some people tell me I ought to be proud, but to be honest I’m happy to feel conflicted — such an attitude is more useful for those of us in positions of privilege, encouraging us to act responsibly and generously towards texts, authors, and other translators.

Translations should be critiqued, absolutely; lively, informed critical engagement is all part of a flourishing translation culture.

Finally, no translation is definitive — it’s simply a way to “Fail again. Fail better.” I think I failed okay (ten cytat aż chyba sobie napiszę w jakimś widocznym miejscu!)

Mam nadzieję, że Was zachęciły! Gorąco polecam całość:

  1. Wcale nie tak łatwo przetłumaczyć menu…

Któż z nas nie śmiał się kiedyś z tłumaczenia restauracyjnego menu? Sama często dokładnie analizuję potrawy chociaż już dawno mam wybrane, co zamówię. No cóż, błędów nie brakuje, i dobrze to widać nawet na Facebooku, gdzie zdjęcia menu cieszą się niesłabnącą popularnością. Niektóre przykłady są już wręcz kultowe, ale cały czas pojawiają się też nowe i za każdym razem śmieszą tak samo. Problem w tym, że tłumaczenie menu to nie taka łatwa sprawa. Więcej o trudnościach jakie nastręcza i o dylematach tłumaczy przeczytacie w artykule Why Menu Translations Go Terribly Wrong. Gorąco polecam Wam całość! Mi szczególnie spodobał się przykład tłumaczenia francuskiej potrawy ile flottante. Którą propozycję byście wybrali?

  1. Jak ogarniać trochę lepiej?

O kanale i blogu Andrzeja Tucholskiego pisałam Wam już kilkakrotnie, ale tym razem przygotował coś zupełnie nowego – film z udziałem gościa. Wyszło naprawdę ciekawie, a wszystko za sprawą zaproszonej osoby, Billie Sparrow. Nie znałam jej wcześniej, ale po obejrzeniu tego filmu na pewno nadrobię zaległości. Mi szczególnie spodobał się wątek o dokonywaniu wyborów pomiędzy studiami a pracą/ tworzeniem własnych treści. Często ma się wrażenie, że robiąc kilka rzeczy, właściwie nic nie robimy dobrze. Też czasem łapię się na tym, że mogłabym więcej z siebie dawać na studiach, a z drugiej strony wolę się skupić na pracy. Wybór jest czasami naprawdę ciężki, ale czy to oznacza, że z czegoś trzeba zrezygnować? Jeśli też macie podobne odczucia albo po prostu chcecie lepiej ogarniać życie, koniecznie posłuchajcie całej rozmowy. Naprawdę warto!

A tak na marginesie, zostałam totalną fanką folderu na zmartwienia – na pewno go przetestuję!

  1. (Nie) musi być idealnie

Lubicie robić wszystko najlepiej? Macie problem z dokańczaniem różnych zajęć, bo wszystko musi być idealne? Ciągle porównujecie się z innymi, bo oni wszystko robią lepiej? Być może macie problem z perfekcjonizmem. Czasami absolutnie nie jest on szkodliwy, ale są takie sytuacje, gdzie bardzo przeszkadza, wręcz uniemożliwia dalszą pracę. A wiem to z własnego doświadczenia, bo sama nie jestem wielką fanką powiedzenia, że „zrobione jest lepsze od doskonałego”. Czasami może i jest, ale osobiście wolę rzeczy dopracowane i przemyślane. Jeśli macie podobnie i szukacie porad, jak sobie z tym poradzić, koniecznie posłuchajcie podcastu Jacka Kłosińskiego o tym, jak wygrać z perfekcjonizmem. Polecam gorąco!

  1. Jakoś(ć) generuje jakoś(ć)

Na koniec coś motywacyjnego. Tym razem o jakości w naszym życiu. Na blogu Volantification znajdziecie praktyczną listę z pomysłami, jak zadbać o dobrą jakość życia, a nie zadowalać się byle czym. Zgadzam się z w stu procentach z twierdzeniami, że obniżanie standardów i wybieranie tego, co najłatwiejsze, najszybsze nie pomoże nam w osiągnięciu celów. Trzeba się trochę napracować i być bardziej świadomym, żeby w pełni wykorzystać swój potencjał. Jeśli jesteście ciekawi, jak to zrobić, koniecznie zajrzycie do artykułu!

Mam nadzieję, że spodobały Wam się moje inspiracje i znaleźliście tutaj coś dla siebie. Po więcej wpadajcie na fanpage i Instagram @przekladnamiare. Do zobaczenia w następnym poście!

A jeśli dawno Was tu nie było, koniecznie nadróbcie zaległości:

 

Reklamy