Pół roku temu pisałam Wam o doświadczeniach z mojej pierwszej w życiu konferencji dla tłumaczy, czyli z TLC. Stres był wtedy ogromny, bo nie dość, że pierwsza to od razu z własnym wystąpieniem. Rzuciłam się trochę na głęboką wodę, a jednak pokochałam atmosferę tego typu wydarzeń i krótko po zakończeniu TLC…. zaczęłam się rozglądać za następnym branżowym spotkaniem. I znalazłam! Konferencję tłumaczy 2017, czyli wydarzenie organizowane w Warszawie 30 września, akurat w Hieronimki. Czy można wymyślić lepszą datę na spotkanie dla tłumaczy? Chyba nie. Od początku było dla mnie jasne, że nie może mnie tam zabraknąć. Jesteście ciekawi, jak wyglądała ta konferencja i jakie są moje wrażenia? Zapraszam do lektury!

Jak już wspomniałam wcześniej, tym razem wiedziałam już mniej więcej czego mogę się spodziewać i wprost nie mogłam się doczekać tych wszystkich wykładów, warsztatów i oczywiście spotkań z innymi tłumaczami. A że nie miałam tutaj swojej prelekcji, mogłam w stu procentach skupić się na interesujących mnie wystąpieniach i poznawaniu nowych osób. Na pewno było więc dużo spokojniej. Nie powiedziałabym, że lepiej, bo dla mnie zarówno wersja z prelekcją jak i bez była równie ciekawa i ekscytująca, ale sama możliwość porównania i sprawdzenia jak wygląda konferencja z punktu widzenia uczestnika była dla mnie cenna.

Przejdźmy jednak do samej konferencji. W tym roku odbywała się ona pod hasłem „Hossa w świecie tłumaczeń”. Temat przewodni od początku bardzo mi się podobał, bo był aktualny i zdecydowanie odpowiadał potrzebom współczesnych tłumaczy. A nie oszukujmy się, niewiele wydarzeń podejmuje taką tematykę. Ostatnimi czasy dużo mówi się o tłumaczeniu wykonywanym przez maszyny, o nowych technologiach, które mają niedługo zastąpić tłumaczy. Warto czasami więc dla odmiany porozmawiać o tym jak wielką wartość ma praca tłumaczy i co można zrobić, by tę pracę zaczęto odpowiednio doceniać.

22344013_1559475327447258_1422553932_o

Czy tłumacze w ogóle mają się czego bać?

Z wielu interesujących dyskusji można było wyciągnąć jeden wniosek – branża się rozwija i w najbliższym czasie pracy raczej nie zabraknie. Jednak warto pamiętać o tym, że najskuteczniejszą bronią na rynku jest profesjonalizm tłumaczy i jedność branży, a to można było akurat z łatwością dostrzec wśród uczestników konferencji. Ponadto, co potwierdziła dyskusja z udziałem przedstawicieli kilku stowarzyszeń dla tłumaczy, mamy realny wpływ na kształtowanie rynku i warunki naszej pracy. Trzeba tylko odważnie o nie walczyć i wierzyć, że nasz głos może coś zmienić.

By w pełni odpowiedzieć na potrzeby rynku, tłumacze powinni się nieustannie rozwijać, nadążać za ciągłymi zmianami i podnosić swoje kwalifikacje. To już pewnie gdzieś słyszeliście. A co zrobić gdy coś pójdzie nie tak? O tym mówi się zdecydowanie za mało! Na szczęście na konferencji poruszane były także bardzo życiowe tematy dotyczące problemów i trudności, które przecież są nieuniknione. O tym szerzej mówiła Diana Jankowiak z bloga Energia Tłumaczy, ale temat powracał też w czasie warsztatów z tłumaczeń ustnych prowadzonych przez Marka Albina z firmy BTCS. Z punktu widzenia młodego tłumacza były to niezwykle cenne lekcje. Nie ma się co oszukiwać, że w pracy zawsze będzie różowo, ale nie powinniśmy się tym zamartwiać. Wystarczy opanować sposoby wychodzenia z opresji!

Moim ulubionym punktem programu (chociaż wątpię, że tylko moim) był wykład prof. Bralczyka o kulturowych i ideologicznych uwarunkowaniach w posługiwaniu się wartościami. Dla mnie skończył się on zdecydowanie za szybko. Profesor niezwykle ciekawie opowiadał o wybranych zagadnieniach i z charakterystycznym dla niego poczuciem humoru płynnie przechodził od jednego do drugiego problemu. Takich wykładów mogłabym słuchać godzinami – pełno wiedzy, ciekawych anegdot, a to wszystko opowiedziane w błyskotliwy sposób.  Był też oczywiście czas na pytania, będące świetną okazją do dalszej dyskusji.

22343664_1559474037447387_487342077_o

Czy coś mi się nie podobało? Myślę, że naprawdę ciężko byłoby znaleźć minusy tego wydarzenia. Organizacja na najwyższym poziomie, fajna lokalizacja w centrum Warszawy i naprawdę trafiony wybór tematów prelekcji, a do tego przedstawiciele wielu stowarzyszeń i firm działających dla tłumaczy. Właśnie tak powinny wyglądać wydarzenia integrujące branżę. A co do samej integracji, na konferencji poznałam dziewczyny prowadzące blogi, które od jakiegoś  już czasu uważnie śledzę (i gorąco Wam polecam): Agnieszkę Chęcińską z Make it Clear oraz Monikę Gaik z Sensu Stricto. To naprawdę fajne uczucie poznać w realu osoby, które do tej pory kojarzyło się tylko z sieci. I to też kolejny powód by brać udział w tego typu wydarzeniach.

22330756_1559479810780143_2058580417_n
fot. Tomasz Zarzycki

Co mi zostało po konferencji? Masa nowych informacji, dużo inspiracji i przede wszystkim energia do działania (a tej nigdy nie za wiele). Koniecznie przyjedźcie za rok! A póki co polecam Wam poszukać innych ciekawych spotkań dla tłumaczy, konferencji, warsztatów, wykładów – propozycji jest naprawdę sporo. Działajcie! A może też byliście na konferencji dla tłumaczy? Koniecznie podzielcie się doświadczeniami w komentarzach!

A po więcej inspiracji wpadajcie na Instagram @przekladnamiare.

 

 

 

 

Reklamy