Mój czerwiec zdominowało jedno wydarzenie: obrona. Oczywiście po drodze działa się masa innych rzeczy, ale jednak wciąż miałam w głowie, że czeka mnie jeszcze ten jeden ostatni egzamin. Nie bardzo wiedziałam, czego właściwie powinnam się spodziewać, więc najpierw się stresowałam, potem zastanawiałam, potem znów trochę stresowałam, aż w końcu egzamin stał się tylko wspomnieniem (w sumie nawet całkiem miłym wspomnieniem). A jeśli jesteście ciekawi, co poza tym działo się w czerwcu, zapraszam na małe podsumowanie.

19747902_1470335603027898_1191898055_o

Pracuję nad…

nowymi postami i seriami postów na bloga. Jak to u mnie bywa, głowa pełna pomysłów, tylko czasu trochę brakuje. Najwyższy czas zacząć realizować plany. Efekty będą pewnie dopiero na jesień, ale być może i w wakacje pojawi się coś zupełnie nowego.

Jestem…

naprawdę zadowolona. Nie wiem czy ma to związek tylko z obroną czy ogólnie ze skończeniem studiów, ale ta mieszanka ulgi, dumy i poczucia szczęścia jest bardzo pozytywna i daje ogromnego kopa do działania. Cieszę się, że chociaż nie brakowało momentów zwątpienia, wszystko poszło po mojej myśli i dobrze się skończyło (o tej historii, jeszcze Wam napiszę). Teraz czas na nowe wyzwania.

Uczę się…

norweskiego. W sumie ten punkt sprawił mi trochę problemów, bo z radością stwierdziłam, że właśnie mam oficjalną przerwę w nauce. Nie byłabym jednak sobą, gdybym zupełnie przestała się czegoś uczyć, więc w czerwcu wróciłam do nauki norweskiego. Do tej pory uczyłam się od czasu do czasu, teraz zamierzam poświęcić temu pięknemu językowi trochę więcej uwagi.

Czekam na…

wakacyjne wyjazdy, te mniejsze i większe. Ostatnimi czasy miałam niewiele czasu wolnego, dlatego z niecierpliwością czekam na wyjazd z miasta i zasłużony odpoczynek. Najlepiej bez komputera, który ostatnio nieustannie mi towarzyszy.

Słucham…

muzyki klasycznej. Zawsze lubiłam ten rodzaj muzyki, ale ostatnio wracam do niego zdecydowanie częściej. Wszystko za sprawą koncertów chopinowskich w warszawskich Łazienkach, dzięki którym przypomniałam sobie o kilku ulubionych utworach. Poza tym świetnie sprawdza się u mnie w trakcie pracy, bo zdecydowanie mniej się rozpraszam (i nie zaczynam od razu śpiewać).

Czytam…

letni numer Przekroju (o którym pewnie wspomnę też w inspiracjach). Najnowszy numer jest pełen świetnych artykułów w wakacyjnym klimacie i, co najlepsze, jest ich naprawdę sporo, jak to w Przekroju bywa, więc ostatnio codziennie umila mi podróż do pracy. Z tego co udało mi się zaobserwować w metrze i w tramwaju, nie tylko mnie 🙂

Chciałabym…

dobrze wykorzystać najbliższe dwa miesiące. Wakacje kojarzą mi się z chilloutem, nadrabianiem zaległości w spaniu i czytaniu, generalnie z wolnym czasem. W tym roku będzie jednak trochę inaczej. Oczywiście odpoczynek musi być, ale chcę też znaleźć czas na inne zajęcia, tak by nie zmarnować całych dwóch miesięcy na seriale (chociaż to mi chyba nigdy nie groziło). Oczywiście nagle tych innych zajęć zrobiło mi się całkiem sporo, więc na pewno nie będę narzekać na nudę i będę miała dużo ciekawych rzeczy do opisania.

Cieszę się…

planami na przyszłość. Uwielbiam je robić, by potem konsekwentnie dążyć do celu. Ostatnio przeczytałam, że brak jakiegokolwiek planu, to plan na porażkę. Chyba coś w tym jest. Nie lubię jak czas przecieka mi przez palce (chociaż chwile słodkiego lenistwa też są ważne). Koniec pewnego etapu, to czas na zupełnie nowe rzeczy, a więc i na planowanie, co dalej.

A my widzimy się już niedługo, w inspiracjach czerwca 🙂

 

Reklamy